NR 2 (337) • LUTY 2026
09 lut 2026

NR 2 (337) • LUTY 2026

POBIERZ – GAZETA W FORMACIE PDF (11 MB)

Drodzy Czytelnicy!

Jest zima? To musi być zimno, proszę Państwa. Na śniegi i siermiężne mrozy powyciągaliśmy z przepastnych szaf najcieplejsze ubrania. Kto miał – futra, kożuchy, kto ich nie miał – grube wełniane swetry, skarpety robione na drutach przez babcie, bardziej nowoczesne ubrania termiczne (kupowane na wyjazdy na narty). Nic tak nie chroni przed zimnem jak wełniaki. Jest piękna zima. Widoki kuszą fotografów, bo nie wiadomo kiedy trafią się takie pejzaże po raz kolejny. Na stronie obok zdjęcia Krysi Lewczuk, która z ogromną pasją fotografuje naszą gminę i okolice. A na okładce – uczestnicy ferii w GCK podczas spaceru na Górę Zamkową (od strony ul. Błotnej) na śnieżne harce.

Czy słyszeliście o sposobie prania wełnianych wyrobów w śniegu? To stary sposób, bez użycia detergentów, znany od dawna, szczególnie w krajach skandynawskich i w Europie Wschodniej, czyli tam, gdzie często noszono i nadal się nosi wełniane ubrania. Wiedziałam o nim od dawna, ale nigdy nie miałam okazji wypróbować, bo jak tylko sobie o nim przypominałam, śniegu i mrozu już nie było. Ale tegoroczny styczeń zaskoczył nas zimą na pewno tego stulecia. Wełniane wyroby nie wymagają częstego prania. Wystarczy je czasem wywietrzyć, wełna posiada właściwości samooczyszczające. Ale warto wykorzystać mróz i śnieg, którego od pewnego czasu mamy pod dostatkiem. I zafundować wełniakom śnieżną kąpiel. Śnieg i mróz usuwają brud, neutralizują zapachy, odświeżają, dezynfekują. Wystarczy też czasem po prostu wynieść do wywietrzenia wełniane rzeczy na balkon czy werandę, korzystając z bardzo mroźnej pogody. Moje wełniane swetry, czapki, filcowe szale, koce i dywan najpierw rozłożyłam na śniegu, potem je nim przysypałam (musi być taki delikatny, nie zmrożony), po pewnym czasie (może być kilkanaście minut, ale i kilka godzin) wytarzałam w nim rzeczy, otrzepałam je i powiesiłam na werandzie. Potem w domu dość szybko wyschły. Nie pamiętam, aby moje babcie „prały” w ten sposób (może nie zwracałam na to uwagi). Ale od kilku osób z naszej gminy słyszałam, że w domu prano tak wełniane wyroby, dywany przed świętami. Zawijano nawet dzieci w dywanowe rulony i taczano je po śniegu. Krysia opowiadała, że kiedyś, dawno temu wyprała wełnianą rzecz i powiesiła na mróz, a było prawie -30 stopni. Zdejmując ją, połamała, a babcia dobrze mówiła: „pałaży na śnieh i budzie czysta”. Babcia Krysi  sypała też śnieg do walonek, trzymała je cały dzień na mrozie, a wieczorem suszyła na leżajce.

O zimie w lesie przeczytacie w artykule Mateusza Zamojskiego z Nadleśnictwa Waliły, który kończy go słowami: „Zapraszam Państwa na spacery do naszych lasów. Spójrzcie na zimę nie jak na przeszkodę, ale jak na cudowny mechanizm regeneracji. Las teraz śpi, ale to sen, który daje siłę do wiosennego przebudzenia.” No to, oby do wiosny!

Podpowiadajcie tematy, nadsyłajcie swoje zdjęcia, artykuły, listy do 20 lutego na adres dsulzyk(at)gckgrodek.pl

 

Dorota Sulżyk

Redaktor Naczelna WG-HN

Facebookyoutubeinstagram
Radek Kulesza